Moja historia dlaczego akurat oldschool’owy VW? By Gonzomaster

Moja historia dlaczego akurat oldschool’owy VW? By Gonzomaster

Prawdopodobnie wszystko zaczęło się zanim jeszcze przyszedłem na Świat. Pierwszy samochód rodziców Volkswagen Garbus, rocznik starszy od mamy (tyle się od niej dowiedziałem), podobno śliczny, wiśniowy z jasnym wnętrzem, kupiony od księdza. Rodzice garbusa sprzedali, kupili syrenkę, a ja urodziłem się 10 lat później.

 

Jak byłem mały, wujek miał Jettę mk2. Już wtedy mimo niewielkiego pojęcia o motoryzacji jakoś spodobał mi się ten samochód.

Minęło kolejne parę lat i zrobiłem prawo jazdy. Pierwszym samochodem był Ford Ranger, rocznik 92, 4.0 benzyna – idealny samochód na pierwszy „strzał”, ale cały czas czegoś brakowało i co jakiś czas przeglądałem allegro w poszukiwaniu ciekawych pojazdów.

W pewnym momencie pomyślałem sobie, że fajnie było by kupić w tajemnicy przed mama garbusa i zrobić jej niespodziankę. Zaczęły się więc poszukiwania. Szukając garbusa zerkałem co jakiś czas na Golfy MK1, które zawszę mi się podobały.

11 marca 2010, szukając garbusa moją uwagę przykuł Golf, rocznik 1982 z silnikiem 1.6 D. Znajdował się on w Jeleniej Górze. Z jakiejś niewyjaśnionej dotąd przyczyny złapałem za telefon i zadzwoniłem. Po krótkiej rozmowie zadzwoniłem do kolegi:
– Cześć co robisz wieczorem?

– W sumie to nic.
– No to 22:30 mamy pociąg do Jeleniej jedziemy po samochód!

Po całej nocy w pociągu dojechaliśmy na miejsce, obejrzeliśmy auto, wykonałem jazdę próbną której łączny dystans wynosił pewnie z 15metrów. Podpisałem umowę i powrót do Warszawy. Po drodze jak to często bywa, zaczęły wychodzić pewne niedoskonałości i wskazówka od poziomu paliwa przestała spełniać swoje zadanie, nie pokazując nic. Dojechać się jednak udało bez problemów.

Wraz z kupnem zaczęło się również oglądanie zdjęć, filmów, szukanie inspiracji na forach… Jednym słowem choroba na punkcie Golfa, który stał się praktycznie członkiem rodziny.

Od tamtej pory trzeba było zrobić parę rzeczy.

– podłoga, bo dziurawa i woda się leje

– gwint, bo za wysoko

– jedne koła, bo na stalówkach to nie wypada

– drugie koła, bo pierwsze jednak trochę za małe do jazdy na co dzień

– trzecie koła, bo na zimę też na stalówkach wstyd

Chyba każdy wie jak to jest…

 

Oczywiście do zrobienia jeszcze wiele, planów również jeszcze więcej, ale niestety fundusze nie pozwalają zrobić wszystkiego na raz.

Golf jeździ cały rok i jest w tym momencie, w zasadzie jedynym samochodem w domu, który wożąc mnie na wakacje, zawody rowerowe, a czasami do pracy, mim wieku nigdy mnie nie zawiódł.

Tak więc moi drodzy, jeden, w żaden nie przemyślany sposób zakup odmienił w zasadzie całe moje życie, które teraz toczy się wokół starej, niskiej motoryzacji, głownie pochodzącej z Wolfsburg’a. Zakończenie sezonu w Krakowie (które było moim pierwszy tego typu zlotem) tylko tę pasję pogłębiło. Bardzo pozytywni ludzie i super klimat nie pozwala nawet na chwilę pomyśleć o tym, że może być coś lepszego niż oldschoolowy VW i zloty organizowane przez vw-oldschool.pl.

Tomek Gonzo – gonzomaster

 

 

2 Comments on “Moja historia dlaczego akurat oldschool’owy VW? By Gonzomaster

  1. Poprzedni właściciel nie chciał wierzyć, że będziemy wracać golfem do Warszawy. No bo kto by jechał tyle kilometrów po „starego golfa”? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*