Moja historia dlaczego akurat oldschool’owy VW? By miszi

Dlaczego oldschool’owy VW? – Bo to zajebiste auta. Na tym mógłbym w zasadzie poprzestać, a i tak 90% wielbicieli vw-oldschool.pl na fb dałoby kciuk w górę. Zostałem jednak wywołany do odpowiedzi, więc opowiem wam jak zaczął się i trwa jeden z najstarszych projektów na oldschool’u.

 

Golfa kupiłem w czasach gdy niektórzy zlotowicze siedzieli w pierwszej ławce i grzecznie uczyli się literek i cyferek. Niestety, albo stety mam go już tak długo, że te dzieci nauczyły się już pisać i czytać, co więcej mają teraz własne oldschool’e! (tak Dzidzia to o Tobie).

Od wczesnego dzieciństwa interesowałem się motoryzacją i zawsze w moim otoczeniu był jakiś stary zabawkowy VW. Było kilka golfów, sirocco, mój ulubiony granatowy garb cabrio, ale największe wrażenie robiła na mnie prawdziwa Jetta GL sąsiada-piękna butelkowo zielona, brąz szyby, ori dekle słoneczna i chlapacze „Wolfsburg”- cudo na kołach. Właśnie w okresie dzieciństwa należy doszukiwać się przyczyn tak długiego remontu- zawsze rozkręcałem na czynniki pierwsze każdą zabawkę i mijało duuuuużo czasu zanim poskładałem ją spowrotem.

Przejdźmy jednak do czasów bardziej współczesnych i do historii mojego mk1. Wszystko zaczęło się podobnie jak u innych. Gdzieś przypadkiem trafiłem na zdjęcia dobrego mk1. Później zacząłem ich szukać intensywniej, naoglądałem się, napaliłem, kupiłem. Poszukiwania trwały trochę czasu, ale niestety ciężko było trafić na coś sensownego, aż w końcu… !

Pamiętam jak dziś… Był piękny słoneczny dzień, dokładnie 19-ty dzień sierpnia 2007 roku. Wraz z kolegą wybraliśmy się po to cudo niemieckiej motoryzacji, pieszczotliwie zwane później Eleanor. Po rozmowie, oględzinach i wymianie gotówki na papiery stałem się dumnym posiadaczem- teraz powiedziałbym, że raczej DURNYM.

Zawitał w moim garażu piękny egzemplarz wyprodukowany w czerwcu 1978 roku, z wypłowiałym lakierem, piękną (aczkolwiek podartą) granatową tapicerką, w miarę kompletny i doposażony przez poprzedniego właściciela w kilka „niezbędnych” dziadko-dodatków (przez które muszę szukać nowej deski).

Auto miało wiele mankamentów,- i wciąż wiele z nich pozostaje nieusuniętych- ale byłem napalony i nie myślałem trzeźwo. Tona kitu, kupa rdzy, to chyba najkrótsza charakterystyka. Miało przejść szybki remont, wylądować na glebie i dostać ładne kolo… i tak minęło 5 lat. Przez ten czas działo się wiele- najwięcej w mojej głowie, a w garażu trochę mniej. Plany ulegały zmianie kilka razy. Pierwotnie miała być gleba+ koło, później pełen oryginał, ale obecnie znowu są plany poddania się grawitacji…

Z rzeczy wartych opowiedzenia przydarzyła się nieudana wizyta u blacharza- 6-cio miesięczna, po której auto wyglądało tragicznie. Było na tyle źle, że trzeba było by rozrabiać szpachlę w betoniarkach, żeby wyprowadzić powierzchnię, a i tak nie było gwarancji, że nie wyjdzie garbus. Po tym zrodził się plan samodzielnego poprawienia po blacharzu.

Pełen wiary i nadziei, uzbrojony w MIGa i gumówkę poszedłem „Ciąć metal i krzesać iskry”, zabawy było (i sporo jest) tyle, że większość z was już dawno szukałaby nowej budy- ale o tym na końcu. Kontynuując- Pierwsze schody zaczęły się przy zabawie z pasem przednim. Jako, że egzemplarz pochodzi z czerwca 1978 to konieczny był pas pod zderzaki chromowane- idealne używki okazywały się kupą złomu, zamienniki niestety poliftowe, ori wycofany z produkcji a jeśli się jakiś znalazł to w kosmicznych pieniądzach. Ten problem udało się na szczęście ominąć i będzie tak jak powinno być. Euforia nie trwała jednak długo, gdyż okazało się, że rdza nie daje za wygraną i objawia się we wciąż to nowych, trudno dostępnych miejscach. Ten problem jest w trakcie usuwania, pomoże w tym pół golfa które stoi obok. Żeby nie było tak smutno, to było też kilka miłych chwil, w których ElNor1 pokazała, że ma duszę. Jakich efektów spodziewalibyście się po montażu kierownicy i gałki od GTI? Otóż to!- Ja też spodziewałem się efektów czysto wizualnych, ale poza tym zniknęły problemy z odpalaniem! Podobnych zaskakujących sytuacji było jeszcze kilka, ale po opisaniu ich, ktoś w końcu założyłby mi kaftan z rękawami wiązanymi z tyłu i zamknąłby mnie w pokoju bez klamek. Wiele miłych chwil było również przy zakupie nowych części. A najwięcej frajdy dawały te wyhaczone niechcący, przez przypadek- bo czy spodziewałby się ktoś lampy z posta w gratisie do popielniczki i schowka? Po drodze pojawiło się też wiele innych fajnych gratów, część będzie w aucie, a część się sprzedała. Lecz piękna granatowa tapicerka wciąż spędza mi sen z powiek, widziałem ją w 5 autach:

1. W golfie na Ebayu za 20k€,

2. Na zdjęciu z W-see,

3. Na zdjęciach Wojtka Sari ze szrotu- przy następnej wizycie już był zmielony,

4. Gdzieś tam

5. W moim aucie

Wielu już ją miało na sprzedaż po czym okazywało się że to niebieska poliftowa. Niemalże wybawieniem okazał się Mazzy dzwoniący z wesołą nowiną. Już byłem w ogródku, już witałem się z gąską, okazało się niestety, że to strzępy… Prawie identyczne obicia znalazłem na meblach w jednej z wrocławskich knajp! Prawie robi wielką różnicę- te były zielone.

Wydawałoby się że zwykły seryjnie produkowany golf jakich miliony, a ja przez 5 lat intensywnie szukam i szukam i nie mogę znaleźć głupiej kanapy.

Te wszystkie miłe i niemiłe chwile składają się na coś wyjątkowego. Na obraz samochodu, który stoi w garażu od 5 lat. Na obraz samochodu, z którym pozornie nic się nie dzieje. Ona jednak żyje swoim życiem i powoli bo powoli, ale odradza się jak feniks z popiołów. Przez ten czas zżyłem się z ElNor1 i nawet gdy nie mogę pójść do garażu to wiem, że stoi tam i czeka bo to auto ma duszę.

Co by się nie działo to postanowienie „Na złom nie oddam!” jest wciąż aktualne!!!

 

P.S. Ktoś kiedyś powiedział „Jeśli auto za długo stoi, to się odechciewa” w dużym stopniu zgadzam się z tym stwierdzeniem, ale jeśli są wspomnienia, które dają dużą motywację to aż się chce! Znowu się chce!

P.S.2 Chciałem złożyć podziękowania:

Mojej Mamie za 60% zniżki OC,

Siostrze za to że potrafi rozmawiać z moim golfem jak baba z babą,

Kubie za pomoc w potrzebie i rabaty

Zarządowi oldschoola- Szymonowi, Lasce i Waldusiusiusiaczkowi- za kopanie w dupę i nagrody zlotowe

Mazziemu za chęci, pomoc i radę

Wszystkim, którzy kibicują temu projektowi- postaram się was nie zawieść i kiedyś w końcu przyjadę tym oldschoolem na zlot vw-oldschool.pl i mam nadzieję wtedy zgarnąć jakąś nagrodę 😉

P.S.3 WCIĄŻ SZUKAM TEJ CHOLERNEJ TAPICERKI!!!

 

Miszi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*