Moja historia dlaczego akurat oldschool’owy VW? By PanieSzymonie

Moja historia dlaczego akurat oldschool’owy VW? By PanieSzymonie

Postanowienia noworoczne same się nie spełnią!
Obiecałem sobie, że miesięcznie będę wrzucał minimum 2 artykuły na bloga, więc pora na pierwszy, w sumie najłatwiejszy. Wiele osób już pisało, dlaczego oldschool’owy VW, ale dotychczas żaden z prezesów się na to nie porwał. Czas naprawić to niedopatrzenie. Poznańska, ta fajniejsza część Prezesury odpowiada na pytanie…

Dlaczego oldschoolowy VW?
Gdybym miał odpowiedzieć jednym zdaniem, to byście usłyszeli „Bo mi auto nie odpaliło a kolega miał dwa Kadety” i tyle. Ale pewnie nic by Wam to nie wyjaśniło 😉

Więc zacznę od początku.

Czy w rodzinie były jakieś VW. Oczywiście, że były! Ale najpierw były maluchy. Kto by pomyślał, że ćwierć wieku później będę w tym samym miejscu, przed tym samym garażem składał Golfa.

Przed kaszlakiem w Luboniu

DSCN4767
Wracając do VW, to tata ponoć jeździł Golfem mk1. Po pierwszej Pyrce stwierdził, że identycznym jak Norusa. Co ciekawe, kiedy go sprzedawał (pierwsza połowa lat 80tych) to był już tak zgnity, że trzymał się na słowo honoru. Niestety mam mgliste pojęcie na jego temat, pamiętam tylko że był zielony. W domu nie udało mi się znaleźć żadnych fotek, a szkoda.

Zdecydowanie lepiej pamiętam Jettę mk1, którą miałem okazję pojechać na pierwsze zagraniczne wakacje. Silnik 1600, skrzynia automatyczna, szemry bajery, teraz bym się dał za taką pokroić. Ale wtedy w ogóle mnie nie jarała. Ot samochód i tyle.

17 47

Zresztą wtedy w ogóle mnie nie jarały samochody, niespecjalnie mnie interesowało co jest pod maską, co by tu odkręcić, co przykręcić, co naprawić. Wolałem latać za piłką i robić karierę w stylu Romario. Kiedy dorosłem nic się nie zmieniło poza tym, że z kariery nic nie wyszło … A nie, czekajcie przez krótki czas byłem współposiadaczem najbardziej charakterystycznego malucha w Poznaniu. Ale jako że miałem dwie lewe do napraw, to raczej więcej stał, niż jeździł.

DSCN0524

I tak sobie trwałem w słodkim stanie nieposiadania automobilu. Do pracy 15 minut piechotą, na stare miasto 20, więc po co mi auto. Z wiekiem przyszła jednak „potrzeba posiadania”, bo ile można od taty auto na randki pożyczać 😉 i padła decyzja – kupujemy. Tylko co? Z całą pewnością nie Golfa II i na pewno nie z dieslem, bo całe auto się telepie, trzęsie, nie jedzie, śmierdzi i w ogóle wstyd. Przecież to trzeba zadupcać… Coś jak to 😉

DSC00030

Oczywiście nabyłem golfa mk2 w limitowanej wersji Bijacz, z jakże wspaniały silnikiem 1.6d o oznaczeniu JP (czego oczywiście wtedy nie wiedziałem). I jak to w przypadku starych diesli VW, lałem i jeździłem. Tata mi wyjaśnił, co i kiedy zmieniać, zasad sumiennie przestrzegałem, to nie musiałem nic robić. Nadal byłem absolutnym laikiem jeśli chodzi o jakiekolwiek naprawy. Ba, myślę że z wymianą koła miałbym problem.

DSC00093 DSC00100

nadszedł ten straszliwy moment, który obrócił moje uregulowane życie samochodowego ignoranta w pył, moment który sprawił, że już nigdy nie spojrzałem na auto w ten dyletancki sposób, moment który doprowadził do tego, że już nigdy nie pozbyłem się smaru samochodowego spod paznokci. Krótko mówiąc Golf nie odpalił!!!!11
Szok i niedowierzanie, co teraz! Tato ratuj!

Jako, że już byłem dojrzałym, zupełnie nieustatkowany dwudziestoparolatkiem nie mieszkałem z rodzicami a z kolegami. Kolega, jak się możecie domyślić jeździł Kadetami i powiedział do mnie TO zdanie „Poczytaj na forum co to może być!” I przepadłem!
Okazało się, że budowa i naprawa auta to nie fizyka kwantowa i z pomocą kolegów można sobie z tym poradzić. Zaczęło się czytanie, przeglądanie, odkrywanie różnych tematów, coraz większa fascynacja, pierwsze tiuningi, pierwsze poważne samodzielne naprawy (całodniowa wymiana termostatu 😉 ) I tak powoli dryfowałem w stronę coraz starszych aut. Okazało się, że Golf IV za drogi, Golf III za nudny, Golfa II już mam, poza tym to całkiem nowe (hmm?) auto. Coraz częściej interesowały mnie tematy związane z mk1. Oczywiście trafiłem na temat DaVWida z vwzone i dziesiątki innych które czytałem z wypiekami na twarzy, ale nadal to nie było to. Aż trafiłem na temat z pierwszą jedynką DJMouse’a, który z kolei pchnął mnie w ramiona vw-youngtimera (tego starego a nie tej dzisiejszej popierdółki) i to był strzał w 10! Tyle starych aut, tyle remontów, tych pomocnych rad, te zloty, te remonty przeprowadzane nie w warsztatach ale w przydomowych garażach…o jaaaaaa!

Na jakiś czas zupełnie nie to pochłonęło, ale z czasem, powoli i nieśmiale zaczęła dojrzewać pewna myśl. Szalona i niedorzeczna, ale jednak coraz silniejsza i głośniejsza – „To może ja też?”.
No bo czemu nie!

Praca jest? Jest!
Dzieci są? Nie!
Kredyty są? Nie!
Mechanicy w rodzinie są? Są!
Chęci są? Są!
Umiejętności są? S…nie!

Ale najważniejsze pytanie brzmiało: Czy jestem starym człowiekiem, który nie umie sobie pozwolić na odrobinę spontaniczności? Nie, o nie!

I kupiłem cabrio – ale to już zupełnie inna historia 😉
DSCN45752

Czy żałuję? Nie!
Czy kupiłbym raz jeszcze? Oczywiście!
Czy jest coś co bym inaczej zrobił przy Cabrio? Pewnie, prawie wszystko!
Co było ważniejsze: oldschoolowy, czy VW? Zdecydowanie oldschoolowy. Myślę, że gdyby moim pierwszym autem nie był Golf a na przykład Opel czy Mazda, to teraz bym grzebał jakiegoś Kadeta czy Miatę. Ale padło na VW i jest super!

I tyle! Tak wyglądała droga Prezesa do oldschoolowego VW. Zaczęło się od „kolegi z Kadetami” a skończyło na Cabrio, forum, stronie www i znajomych w całej Polsce. Bo to chyba mnie najbardziej w tym wszystkim jara – spotkania z ludźmi tak samo jak ty zakręconymi.

DSC00329

PS1
MK2 nie odpaliło, przez alternator. Nie ładował. Na forum golfa mi podpowiedzieli, żebym szczotki wymienił – pomogło 😉

PS2

Jako, że wpadłem w nostalgiczny ton, to chciałbym podziękować:
Kamili, bo toleruje moje fanaberie, co więcej chyba je też lubi 😉
Chrzestnemu, w którego garażu 1,5 roku rozkładałem i składałem Golfa. Gdyby nie jego pomoc, to chyba nadal bym tam siedział.

1 Comment on “Moja historia dlaczego akurat oldschool’owy VW? By PanieSzymonie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*