Testujemy 3M.

Testujemy 3M.

Od dłuższego czasu miałem zaległy tekst o kosmetykach 3M. Coś na kształt testu, sprawdzenia ich w praktyce, przybliżenia produktów. Jest to powiązane z konkursem, który robimy z 3M. My im test, oni nam nagrody. Uczciwy deal, co  nie?
Problem polegał na tym, że nie przepadam za myciem auta, nie wspominając już o polerowaniu czy woskowaniu. No, ale słowo się rzekło, obietnic trzeba dotrzymywać i porządnie przetestować kosmetyki.

Przygotowałem się do tego tak profesjonalnie jak tylko umiałem. Zarezerwowałem sobie sobotę. Kupiłem ściereczki z mikrofirby, pady do nakładania wosku, uszykowałem dwa wiaderka i pędzelek detailera. Ale co najważniejsze – porządnie up… auto. Przez ostatni miesiąc używałem go codziennie, parkowałem na ulicy, pod obrzydliwie kapiącą topolą. Pozwalałem nawet żeby psy obsikiwały mi koła i takie tam. Wszystko dla porządnego testu, żebyście nie pomyśleli, że zwyczajnie leniwy jestem.

Po prawie całym dniu z 3M mogę powiedzieć jedno – bicek zrobiony!

1. mycie

2. wycieranie

3. nałożenie „usuwacza rys”

4. starcie „usuwacza rys”

5. nałożenie wosku

6. przepolerowanie wosku

Wszystko to ręcznie, bez niczyjej pomocy. Tak mniej więcej w połowie kroku trzeciego już miałem dosyć. Chciałem od razu przejść do mojego ulubieńca – Quick Waxu (ale o nim później). Mimo iż Golf jest mały i bez dachu, to praca bez mechanicznej polerki raczej nie ma sensu. Człowiek się tylko umęczy i wkurzy. Przynajmniej ja tak miałem 😉 Ale zaparłem się jak kozioł i (jak to mówią fachowcy z bramy) opierdoliłem całe auto.

Szampon

Szampon mnie rozczarował! Bo nie pachniał malinami, truskawkami i innymi fajnymi rzeczami 😉 Poza tym nie miałem się do czego przyczepić. Wydajny, nieźle się pienił i co najważniejsze mył. Bardzo dobrze mył! Nie poradził sobie tylko ze smołą, ale do walki ze smołą są inne specyfiki. Z tego co czytałem jest bezpieczny dla wosku, co w kontekście moich mąk z jego nakładaniem, jest bardzo ważne.

Niezwykle profesjonalne zdjęcie – kropelki 😉

Tyre Cleaner

Moja historia nie będzie taka wspaniała, jak na filmiku poniżej. Nie było tak, że popsikałem, chwilę poczekałem, spłukałem i już gotowe. Niestety nie.

No, ale moje koła wyglądały zupełnie inaczej. Przednie koła brudzą mi się nieprzeciętnie. Przyoszczędziłem na klockach, to wydam więcej na myjnię 😉 Moje koła, to było wyzwanie.

Tyre Cleaner dał radę, ale nie zachwycił mnie. Z ciekawości i przekory jedno koło czyściłem podobnym specyfikiem kupionym w markecie (takim droższym, nie z dolnej półki). I rezultaty były podobne. Przewagą 3M był rozpylacz, który nie kapał a faktycznie porządnie rozpylał.

Scratch and Swirl Remover

Zabawa z tym specyfikiem bez mechanicznej polerki nie ma sensu w przypadku pracy na całym aucie. Po drugim elemencie już miałem dosyć, co odbiło się na jakości pracy 😉 Jeżeli ma to dotyczyć jakiegoś małego elementu, to czemu nie. Po takiej ręcznej robocie widać różnicę. Testem dla mnie były okolice klamki, które zawsze są porysowane. Trochę machania i duża część rys zniknęła.
Jedna uwaga. Producent zaleca pracę w słońcu, ale to nie jest najlepszy pomysł. Lepiej jednak w cieniu.

Wosk Performance Finish
Noooo, to ja rozumiem, wreszcie coś ładnie pachnie owocami. Mimo bólu w bicku chce się pracować 😉 Czy poza zapachem coś jeszcze? To się okaże za kilka dni, czy tygodni. Bo chyba czas jest prawdziwym testem dla wosku? Tak mi się przynajmniej wydaje, ale specjalistą w tej kwestii nie jestem. Gdybym miał się czegoś czepiać to tego, że na czarnych elementach zostawia smugi trudne do zmycia.
Kiedy tak nakładałem ten wosk i ścierałem, nakładałem i ścierałem, nakładałem i ścierałem, poczułem się jak gwiazda Hollywood.

I kiedy tak „gwiazdorzyłem” na kolanach, naszła mnie jednak pewna konkluzja. Po cholerę mi to? Po co się tak męczę, wcierając ten cholerny wosk? Dlaczego nie mogę od razu po myciu przejść do Quick Wax? Tym sposobem przeszliśmy do kolejnego produktu.

Quick Wax

Dla mnie bomba! Po umyciu auta nakładam na lakier, przecieram i się błyszczy. Dzięki niemu można pominąć etap ręcznego woskowania i to mi się podoba. Co ważne fajnie radził sobie z czarnymi zderzakami i innymi plastikami.
Od dziś Quick Wax jest moim nowym przyjacielem i będę go zawsze woził w aucie. Szkoda tylko że tak szybko się kończy.

Glass Cleaner

Przetestowany najdokładniej ze wszystkich kosmetyków dlatego, że woziłem go w dupowozie. Używałem zimą, używam latem i bardzo dobrze sobie radził. Robaki na szybach mu nie straszne, tak samo jak zaparowane zimowe szyby. Nakładasz, wycierasz i zapominasz. Nie zostawia smug i jest wydajny. Czego chcieć więcej? Zapachu! Bo niestety, ale pachnie amoniakiem. I to jest jego jedyna wada.

Podsumowując!

Fajnie, że zrobiliśmy konkurs z 3M, bo… wreszcie porządnie wymyłem auto z zewnątrz. Następną akcję trzeba będzie powiązać z czyszczeniem wnętrza, bo moje woła o pomstę do nieba i dziewczyna suszy mi głowę, że trzeba je posprzątać.

Czy poleciłbym kosmetyki 3M?
Tak. Dowodem na to niech będzie karteczka, którą znalazłem za szybą świeżo wypucowanego auta 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*