Moja historia dlaczego akurat oldschool’owy VW? By Dzidzia

Moja historia dlaczego akurat oldschool’owy VW? By Dzidzia
Wszystko zaczęło się niewinnie, kiedy to 16-sto letni chłopaczek stwierdził: „Zobaczę na allegro, tak na przyszłość jakiegoś fajnego auta do 2 tysięcy złotych poszukam.”
I tak wertowałem kolejne strony na allegro, aż tu naglę patrzę Volkswagen Jetta mk2.
Szybko wróciły mi wspomnienia jak to tato miał takową w kolorze czerwonym.
Niestety Jettka została skasowana i sprzedana.
W dość szybkim tempie trafiłem na forum www.jettaclub.pl gdzie złapałem totalnego bakcyla na punkcie Jett mk2, zostałem moderatorem w dziale giełda.
Pewnego dnia na forum pojawiło się ogłoszenie o sprzedaży niebieskiej Jetty mk1 w Krakowie.
Silnik 1.6 Diesel, zagadałem do taty, stwierdził, że można pojechać zobaczyć.
 
Tak więc pojawiłem się pod domem byłej właścicielki, oglądnąłem samochód i momentalnie się w nim zakochałem, mimo fatalnego wyglądu.
Po dwóch dniach przemyśleń i proszenia dziadka o pożyczenie pieniędzy stwierdziłem, że warto ją uratować.
Samochód kupiłem, i w dwa tygodnie doprowadziłem go do stanu używalności przy pomocy szpachli i lakierów w sprayu ( dla chcących odpuścić czytanie po tych słowach, proszę jednak o chwilę wytrwałości i doczytanie do końca).
 
Na początku lipca, przez przypadek a właściwie przez tatę, który wracając z przeglądu swojego samochodu, zauważył Golfa przed warsztatem i zagadał do właściciela. Wtedy poznałem wszystkim znanego Kermita, który to powiedział mi o spotkaniach cyklicznych pod Plazą.
Pojechałem raz bez auta i spodobało mi się. Tydzień później byłem już ze swoją jettą, i starałem się nie opuścić żadnego KKN-u.
Atmosfera jaka tam panuje wchłonęła mnie. Rzadko można spotkać takich ludzi jakich widuje się na KKN-ach. Na KKNach poznałem laskę, ojca dyrektora forum vw-oldschool… I tak minęło już kilka zlotów w świetnej atmosferze starych VW.
 
Wracając do samochodu, przez zeszły sezon oprócz tego co już napisałem nie zrobiłem nic.
No może poza nazbieraniem gratów na przyszłość.
Jest to dopiero początek mojej przygody z jettką i w planach jest jej wypiaskowanie, blacharka, malowanie i dalsze mody, może silnik TD.
Na koniec zadałem sobie pytanie dlaczego klasyk ?
Może dlatego, że każdą naprawę jestem w stanie wykonać sam.
Nie rządzą mną kontrolki, które po zaświeceniu unieruchamiają mi auto. Klasyk ma to do siebie, że nawet z uszkodzoną chłodnicą da się jeździć, i nie zatrzyma nas elektronika, to my decydujemy czy się odważymy na ten krok.
Jest jeszcze jedna ważna rzecz, dlaczego wybrałem klasyka. Te auta mają duszę. Trudno to wyjaśnić ale każdy kto ma klasyka wie o czym mówię.
Po prostu właściciel przywiązuje się do swojego „starego parcha” jak to czasami określają znajomi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*